sobota, 18 stycznia 2020

TAG: Mój zwierzęcy przyjaciel

TAG: Mój zwierzęcy przyjaciel

Kiedy zaczynałam prowadzić tego bloga, często pojawiały się tutaj tagi różnej maści. Nie pojawił się jednak żaden tag zwierzęcy. Pora to nadrobić, poznacie dzięki temu wpisowi mojego psiego przyjaciela.




1. Jak nazywa się Twój zwierzak?  Jakie to zwierzę i jakiej jest rasy?

Poznajcie Rockego - małego kundelka, który wiele swoich cech odziedziczył po swojej mamie maltańczyku. 


2. Jak długo jest już z Tobą? Jak znalazł się w Twoim domu?

Rocky jest w naszym domu dokładnie od 18.11.2017. Tego dokładnie dnia, moja mama znalazła ogłoszenie o psie do oddania. Pomimo wcześniejszych swoich obiekcji wobec posiadania psa, tym bardziej posiadania psa w domu, sama wystąpiła z pomysłem przygarnięcia tego szkraba, wtedy jeszcze szkraba, teraz to już duży kawaler. Kilkadziesiąt minut po telefonie do ówczesnego właściciela Rocky był już z nami. Kiedy go odbieraliśmy, to ten zbir mieścił się za pazuchą, teraz nie da rady nawet go podnieść jedną ręką, tak wyrósł. 


3. Ile ma lat?
W październiku skończył 2 latka. Spójrzcie tylko na te zdjęcia, jaka to była malutka kruszynka, nie dało się przejść obok niego obojętnie. 



4. Co jest dziwnego w charakterze Twojego zwierzaka?
Rocky jest bardzo kreatywnym, energicznym psem i czasami to aż zadziwia, na jakie pomysły on potrafi wpaść. Szczeka, kiedy mija go samochód, biega za ptakami i samolotami wzdłuż i wrzesz podwórka, biega wzdłuż płotu ze swoim przyjacielem, psem sąsiadów - olbrzymim owczarkiem niemieckim, gania za muchami i innymi owadami. Kiedyś ściągał ślimaki z siatki, które wspinały się w górę, tylko po to, by zrzucić je na dole. Nie zje kanapki z wędliną, zdejmie wędlinę, zje tylko chleb. Jedyne mięso, które zje to mięso z kurczaka albo puszka z jagnięciną ewentualnie cielęciną, wołowiny nie tknie.  Ma swoich dziwnych zachowań wiele.  Ten pies ma takie pokłady energii w sobie, że każdy spacer z nim to niezły trening, nawet dla rosłego mężczyzny. Po prostu to taki mały pozytywny wariat, który na słowo "kąpiel" chowa się, gdzie się da. 



5. Co Twoja relacja ze zwierzakiem dla Ciebie znaczy?
Więź z psem jest ważna, nie tylko dla mnie. Wszyscy w domu traktujemy go jako członka rodziny, obchodzimy się z nim jak dzieckiem, staramy się mu zapewnić wszystko, co dla niego najlepsze. Nie ma piękniejszego momentu, niż ten, kiedy Rocky sam przychodzi i się przytula do ciała, kładzie na kolanach i śpi. Rocky nawet śpi ze mną na łóżku, odbywa się to na podobnej zasadzie co spanie z dzieckiem, tymże, że Rocky niekiedy lubi się wepchnąć pod kołdrę, zająć poduszkę, czy przysuwając się coraz bliżej mnie sprawić, że on śpi na 2/3 łóżka a ja tylko na 1/3. Kiedy był mniejszy, spał w specjalnym legowisku, ale rozniósł je na strzępy. Później podrósł i spał na fotelu, ale to również stało się dla niego za mało. Na podłodze śpi rzadko, zawsze, kiedy ma możliwość wskoczenia na jakieś łóżko, to tę opcję wybiera. 


6. Najmilsze wspomnienia związane z Twoim zwierzakiem?

Takich wspomnień jest wiele, ale chyba najmilszym jest właśnie to jego pojawienie się w naszym życiu. Jeśli ktoś by kilka tygodni wcześniej zapytał moją mamę o psa, odpowiedź brzmiałaby "nie", ale stało się, coś dzięki czemu sama zapragnęła przygarnąć taką małą wredotę pod swój dach. Jej zachowanie co do psów diametralnie się zmieniło. Na początku zarówno ona, jak i tata i brat śmiali się, że traktuję go jak dziecko. Teraz oni sami robią dokładnie to samo, co ja. No, ale jak się oprzeć jego urokowi, kiedy sam przychodzi i drapie w nogi, aby go wziąć na ręce, prosi na dwóch łapkach, aby oddać mu jakąś część swojego jedzenia albo mruczy do Ciebie... Był już z nami nie raz na wyjazdach, zwiedzał Kazimierz Dolny, Janów Lubelski, Roztocze. Wiele obcych osób zaczepia i pyta o tę bestię. Kiedy najdzie wieczór, wtedy najbardziej chce psocić, przynosi zabawki, których jeszcze nie zniszczył. 

7. Jak nazywasz swojego zwierzaka?
Tak jak widzicie różnie - od wredot, bestii, przez po prostu Rockego do niunia, myszki. Zależnie od sytuacji i jego zachowania. 

Tag, do najkrótszych nie należał, ale dobrnęliśmy do końca. To było ostatnie pytanie w tymże tagu. 




Napiszcie koniecznie w komentarzu, czy Wy macie zwierzęcego przyjaciela, jeśli tak, to jakiego i jak się wabi, możecie również odpowiedzieć na wszystkie pytania z tagu :) 



Zimo, gdzie jesteś?!

Zimo, gdzie jesteś?!

"Zimo, zimo gdzie ty jesteś?" to pytanie zadaje sobie chyba duża liczba z nas. Nie wszyscy ją kochają, szczególnie kierowcy, ale długo jej nie ma też szkoda. Jednak zima ma taki swój urok - wszystko pokryte skrzącym śniegiem, skrzypiącym pod butami, połyskujące sopelki, mróz szczypiący w nosek. Do tego bałwany, śnieżki, sanki. Święta bez śniegu, ferie bez śniegu. Co więcej, na wierzbach pojawiają się kotki, przyroda jakby zaczęła się budzić w STYCZNIU! 

Miesiące są coraz cieplejsze, klimat się zmienia i jak mówią synoptycy, na razie nie zapowiada się, abyśmy w najbliższym czasie doczekali śniegu, bo nawet jeśli troszkę napada, to on zaraz stopnieje. Na pewno ta pogoda się podoba wielu osobom, nie ukrywam, dla mnie też ma ona plusy, bo na przykład mogę wyjść na dwór i robić zdjęcia na zewnątrz bez obawy, że coś zamoknie, a ja przemarznę. Na drogach nadal wielu rowerzystów czy motocyklistów. Wiele osób cały czas coś działa na swoich podwórkach: podcina, grabi, kopie. 

A Wam jak ta pogoda się podoba? Jesteście #teamzima czy #teamwiosna? 


Zdjęcia testerskie nowego sprzętu, z którym chyba będę w najbliższym czasie pracować, bo jego możliwości są o wiele większe niż mojego telefonu. Jak na moją amatorszczyznę to jest chyba całkiem nieźle? Co sądzicie? 



PODPIS

piątek, 17 stycznia 2020

Wybór szkoły średniej

Wybór szkoły średniej

Coraz bliżej ważny wybór dla ósmoklasistów - wybór szkoły średniej, wybór dalszego kierunku kształcenia. Jako tegoroczna drugoklasistka liceum chciałabym Wam trochę opowiedzieć o tym, jak to wyglądało u mnie, kiedy to ja, kończąc gimnazjum (jeszcze miałam tę przyjemność) sama musiałam dokonać wyboru, co dalej ze sobą zrobić. 

Jako że wcześniej nie miałam problemu, jaką podstawówkę wybrać (w naszej miejscowości działa szkoła podstawowa, malutka, ale nadal szkoła), nie musiałam także wybierać gimnazjum, (z naszej miejscowości jeździł autobus do pobliskiego, "wiejskiego" gimnazjum, które jednak większość osób, stąd wybierała), to wybór liceum był pierwszym poważnym wyborem szkoły, przed jakim stanęłam. Pytania pod koniec gimnazjum "Co chcesz dalej robić?", "Gdzie chcesz dalej iść?" denerwowały mnie niesamowicie. Teraz te same pytania pojawiają się ponownie w liceum, ale cóż poradzić... Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele w moim życiu się może zmienić i może mnie życie zawieść w zupełnie innym kierunku. Trafiłam niedawno na kanał Izabeli Drożdż, która pomimo tego, że ukończyła studia prawnicze, rozpoczęła nawet aplikacje, przekwalifikowała się na programistę, co dla wielu ludzi, jest w ogóle jakimś szalonym posunięciem i niemożliwym do osiągnięcia czynem, dwoma światami. Ja raczej do takich pytań podchodzę z taką właśnie myślą, że wszystko się może zdarzyć. 


Ja od samego początku miałam upatrzone okoliczne liceum  (dość dobre liceum moim zdaniem), miałam wybrany konkretny profil, czyli profil "prawniczy", dawniej on się nazywał "europejsko-prawny", kiedy ja składałam wniosek o przyjęcie, nazwę skrócili. Ja od początku wiedziałam, że chcę coś robić "społecznego", niezwiązanego z chemią, biologią czy fizyką. Na wybór liceum złożyła się też odległość. Do szkoły mam może 3 km. W chwili, kiedy z naszej miejscowości przestały jeździć busy gdziekolwiek, nie wyobrażałam sobie codziennych dojazdów do Lublina. Do tego stanie w korkach, które się tworzą na głównej trasie. Ewentualnie przejechanie przez miasto Lublin. Jedyną opcją byłaby w takiej sytuacji dla mnie np. jakaś bursa, stancja. Na chwilę obecną do szkoły podwozi mnie np. tata, jeśli chcę mogę przespacerować się, czy przejechać rowerem. Nie tracę też zbyt wiele czasu na te dojazdy, 5 min i jestem w domu. 

W gimnazjum nie miałam problemów z nauką, ocenami, więc skończyłam je z samymi 5,6 i wzorowym zachowanie. Pojawiały się komentarze nauczycieli typu "Ja widzę Cię w roli lekarza", "Ja nauczyciela", "Idź do Lublina, bo tam się możesz rozwijać, a tu się zanudzisz". Chwila zawahania na pewno była, czy ja dobrze robię, a może jednak ten Lublin, a może np. technikum... W moim przekonaniu upewniły mnie tzw. "dni otwarte", które organizuje większość placówek. Niech nie zwiedzie Was infrastruktura. Budynek naszego liceum niemalże straszy swoim wyglądem, ale pod względem kadry pedagogicznej i możliwości rozwoju, jakie daje to liceum, jest według mnie niezłe, a to jest to wnętrze niewidoczne na pierwszy rzut oka. 

Dla mnie ważną rolę odegrała możliwość aktywnego udziału w wolontariacie, o którym może kiedyś Wam, co nieco opowiem, poza tym działa u nas np. Szkolny Klub Krajoznawczo-Turystyczny, którego członkowie mają możliwość wyjazdów np. do Jordanii, Gruzji, koło teatralne, które odnosi spore sukcesy w przeglądach, chór męski, koło języka włoskiego i wiele, wiele innych. Co rusz organizowane są jakieś koncerty, spotkania, gościliśmy w naszej szkole np. aktora Lecha Dyblika, którego możecie kojarzyć np. z roli w Pierwszej Miłości, Grzegorza Stępnia - basistę zespołu Oddział Zamknięty. Co jakiś czas mamy wyjazdy do teatru, muzeów, na uczelnie.  Opcji rozwoju jest naprawdę dużo i wcale mi do tego Lublin nie był potrzebny. A do tego, kwestia tego, że jest to niewielkie liceum, w niewielkim mieście sprawia, że ja wiele osób, z niektórymi nawet chodzę do klasy, miałam przyjemność poznać już wcześniej.  


Kierując się do liceum, trzeba mieć na uwadze, że po jego ukończeniu, nie mamy żadnego wykształcenia. Uczymy się te 3, teraz ósmoklasiści 4 lata, zdajemy maturę i wypadałoby coś ze sobą dalej zrobić. Zastanawiałam się, czy może nie wybrać technikum, ale właśnie tutaj pojawiła się ta bariera dojazdów. W naszym mieście jest technikum, a można nawet powiedzieć, że dwa, ponieważ jest technikum informatyczne oraz drugie, które oferuje ciut więcej wariantów, ale nie znalazłam tam nic, coby mnie zainteresowało. Są zawodówki, ale też jakby nic nie przykuło mojej uwagi. I tutaj pojawia się druga rada, wybierajcie to, co Was interesuje, nie warto się męczyć. Wybierajcie sercem, sobą, nie patrzcie na innych, nie idźcie gdzieś, tylko dlatego, że idą tam Wasi znajomi. To ma być Wasza decyzja, świadoma decyzja!


Kończąc już swój wywód, dodam, że ja niebawem kończę już tę drugą klasę i naprawdę nie wiem, kiedy to zleciało. Czas mija nieubłaganie szybko. Są dnie, kiedy dzień w szkole dłuży się, a są takie, że wchodzę do szkoły i jakby zaraz z niej wychodzę, pomimo np. tego, że miałam 7 godzin lekcyjnych. Poczułam taki przeskok między gimnazjum a liceum, ale raczej taki przeskok na lepsze. I dostrzegam różnice między tymi dwoma etapami kształcenia, szczególnie pod względem organizacji pracy szkoły. Myślę, że gdybym miała wybierać, to swojej decyzji bym nie zmieniła i wybrałabym drugi raz tak samo. 

A Wy skończyliście już naukę? Uczycie się nadal? W jakiej klasie jesteście? Jeśli stanęliście kiedykolwiek przed wyborem szkoły, możecie o tym opowiedzieć. 

PODPIS

czwartek, 16 stycznia 2020

Panna nieidealna

Panna nieidealna

Nie ma ideałów... Każdy z nas ma jakieś wady, ja również. Wielu rzeczy nie potrafię, choć staram się uczyć, wielu rzeczy nie wiem, nie rozumiem, po prostu nie... Nie mówię piękną, poprawną polszczyzną, jestem językowym kaleką, który miesza wszystkie style, robi błędy ortograficzne, interpunkcyjne, nie raz popełni jakąś zabawną gafę językową.  Pamiętam, jak na początku swojej blogowej kariery pomyliłam słowo "emitować" ze słowem "imitować", ups... Czasami najpierw coś zrobię, a potem dopiero myślę. Nie umiem się malować, popełniam chyba wszystkie możliwe makijażowe błędy, choć się staram, ale mam do tego dwie lewe ręce, tak samo, jak do rysowania kredkami i malowania farbami, beztalencie artystyczne. Zdjęcia robię po swojemu, nie bacząc na jakieś podstawowe zasady fotograficzne, po prostu chwytam telefon czy aparat i robię. Sobie to już kompletnie nie potrafię robić zdjęć. Ani nie potrafię ich robić, ani obrabiać i tu nie chodzi tylko o umiejętności, a o znalezienie złotego środka. Zauważyłam, że zdjęcia, ich kolory diametralnie u mnie się różnią między urządzeniami takimi jak telefon i laptop. Kiedy wyglądają okej na telefonie to na laptopie są blade i bez wyrazu. Natomiast kiedy na komputerze wyglądają fajnie, wtedy na telefonie są żółte, tak jak w przypadku tych zdjęć. A kiedy dochodzi do tego jeszcze aparat to już całkiem. Ubieram się po swojemu, nie podążam za modą, nie zawsze cała stylizacja jest spójna, ale ma mi być przede wszystkim wygodnie, kwestia estetyki jest drugorzędna. Zdarza się, że ogarnia mnie lenistwo takie, że nie chce mi się nic, kompletnie nic.  Najchętniej to bym nie wychodziła nawet spod kołdry. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać... Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że jestem sobą i ty też bądź sobą! Bo ty jesteś coś wart! Jesteś piękny, Twoje wnętrze jest piękne! Be yourself! 



PODPIS

wtorek, 14 stycznia 2020

Zakupy z Dresslily - HIT czy KIT?

Zakupy z Dresslily - HIT czy KIT?

Witajcie kochani, jak się macie? Dziś przychodzę do Was z zakupami z Dresslily, czyli jednej z azjatyckich stronek, na której można znaleźć ciekawe ubrania, często w niższych cenach.  Czy tym razem mi się udało i jestem zadowolona z tego zamówienia tak jak z grudniowego? Czy może to zamówienie jest totalną klapą? Jak myślicie?


W tym zamówieniu głównie skupiłam się na rzeczach "na teraz", czyli na ubraniach cieplejszych, ale też bez przesady, bo pogodę mamy, jaką mamy. Nie była także samolubna, bo zamówiłam rzeczy także dla innych np. bluzę dla mojego brata. Akurat wybór modelu należał do niego, ja tylko wrzuciłam do koszyka i zamówiłam. Nie ma jej już na stronie a szkoda, bo jest bardzo dobrze wykonana. Bluza posiada kaptur oraz "kieszonkę kangurkę", od strony wewnętrznej jest lekko ocieplona "pluszem". Jedyną rzeczą, do której w jej przypadku mogłabym się przyczepić, jest rozmiar. Ja mojemu bratu, który jak widać, jest szczypiorem, zamówiłam rozmiar aż 2XL, choć normalnie nosi L, więc sprawdzajcie wymiary! 



Co nieco zamówiłam także swojej mamie. Ona także miała prawo wyboru i wybrała sobie bluzkę z długim rękawem w kolorze burgundowym oraz zestaw - celebrytkę i bransoletkę. I cóż Wam o tych produktach mogę powiedzieć? Bluzka jest całkiem dobrze wykonana, nie jest transparentna, co jest ogromnym plusem, gdzieniegdzie trzeba było poprzepalać zwisające nitki. Suwak, który w niej się znajduje, można rozpiąć do samego dołu i zapiąć pod samą szyję. Nie jest to żadna atrapa. Nie zauważyłam, jednak aby sam się rozpinał. Ja wybrałam rozmiar L i faktycznie jest to taka Lka. Do biżuterii, którą sobie mama dobrała, nie mam żadnych zastrzeżeń. Podobnej jakości biżuterię można kupić w każdym supermarkecie, sieciówce. Zobaczymy, ile wytrzyma... 


Żeby nie było, sobie też zamówiłam jakieś ubrania, ale ostatecznie 2 bluzy idą na wieczne oddanie, ze mną zostaje tylko golf. Piękna różowa bluza niestety jest troszkę przykrótka jak dla mnie, choć brałam rozmiar 2XL, czyli największy i jedyny możliwy w momencie składania zamówienia, więc nie jest to bluza dla wysokich dziewczyn, chyba że ktoś lubi krótsze ubrania. Druga, czarna bluza, choć również piękna, niestety pomimo sporego rozmiaru, jest dla mnie ciasnawa w ramionach, ma także za krótkie rękawy. Obie wykonane są z bardzo fajnego materiału, również lekko ocieplanego, jak bluza mojego brata, no ale niestety będę się z nimi żegnała. No i ostatnia rzecz w całym zamówieniu, z najtragiczniejszego materiału, jaki jest możliwy, chyba najgorzej wykonana jak się da - asymetryczny golf. Materiał przypomina taki materiał, z którego wykonywane są czasami takie tańsze pokrowce na fotele w samochodzie. Z żadnej strony nie jest wykończona, a do tego materiał jest krzywo poobcinany. Nie ma nawet metki, więc podejrzewam, że ona nie powinna w ogóle trafić na rynek, ale ją zostawię. Dlaczego? Bo myślę, że będzie fajnie wyglądała do jakichś zdjęć i może mi się jeszcze przydać. 

Co do tego zamówienia, mam mieszane uczucia, bo niektóre rzeczy są całkiem fajne, no ale te rozmiary... Wymiary na tego typu stronach to podstawa! Ja tego dokładnie nie sprawdziłam i mam, co mam. Zmarnować się nie zmarnują.

A Wy zamówiłyście coś ostatnio z jakiejś azjatyckiej strony? 

PODPIS
Copyright © Gangstyle , Blogger